sobota, 26 lutego 2011

::kokosanki (z białą czekoladą)::

oczywiście przepis z nieśmiertelnej Galerii Potraw + mały dodatek.

co trzeba:
- 0,25 kg wiórków kokosowych (ja dałam 0,2 kg)
- 2 średnie jajka
- niecałe 0,5 kubka cukru
- 1 łyżka masła - należy stopić i ostudzić
- 3-4 łyżki mąki
- odrobina proszku do pieczenia (pół łyżeczki do kawy) - nie miałam sody
- biała czekolada (pół tabliczki) pokrojona na malutkie kostki

mikser, miska, blacha do pieczenia + papier do pieczenia + piekarnik ;-)

nastawić piekarnik na 180C. jajka do miski, ubić mikserem, dodać cukier i ubić do białości, wsypać wiórki, wlać masło, mąkę, proszek do pieczenia. masa być dość zwarta, taka plastelinowata. formować placuszki o średnicy 4-5 cm i grubości 0,5 cm, wkładać kosteczkę czekolady i lepić kulki. kulki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec do lekko złotego koloru, tak 15-20 min.

w następnej kolejności zrobię takie kuleczki z mielonych migdałów oraz orzechów.

środa, 8 grudnia 2010

:: buła z pieczarą::

kolejny prosty przepis, wygrzebany w necie.

ciasto jest uniwersalne. można w nie zawinąć zarówno słone, jak i słodkie nadzienie. co trzeba:

- kostka dość miękkiego masła
- 4 kubki mąki + 1 ekstra
- 2 woreczki suszonych drożdży
- kubek (0,25 l) śmietany 12%
- odrobina cukru - na czubek łyżeczki
- odrobina soli - j.w.

- jajko rozbełtane

na nadzienie:
- 1 średnia posiekana cebulka
- 0,5 kg posiekanych pieczarek
- odrobina tłuszczu do smażenia
- bułka tarta
- sól, pieprz

malakser z ostrzem do siekania.

pokrojone masło wrzucić do malaksera, dosypać mąkę (4 kubki), drożdże, sól, cukier. potraktować malakserem, aż się zrobi coś na wzór kaszy manny. wlać śmietanę, powyrabiać chwilę, jak za rzadkie dosypać mąki - ciasto musi przypominać takie na pierogi. wyjąć z malaksera, wyrobić chwilę na stolnicy. owinąć w ściereczkę i dać urosnąć.

a teraz czas na nadzienie:
usmażyć cebulę, gdy będzie przezroczysta dodać pieczarki, udusić. przyprawić i dosypać 2-3 łyżki bułki tartej. ostudzić.

ciasto uformować w wałek, kroić na równe plastry, rozpłaszczyć, położyć na środku nadzienie i zalepić, nadając dowolny kształt. ja używałam mega formy do pierogów, takiej szczęki.

włączyć piekarnik, nagrzać do 200C.

ułożyć bułeczki na blasze wyłożonej papierem do pieczenie, góry smarować jajkiem i piec do zarumienienia

w przypadku słodkiego nadzienia np. jabłek, po posmarowaniu góry jajkiem, posypać grubym cukrem.

czwartek, 4 listopada 2010

:: muffinki dyniowe ::

zaczęło się zwyczajnie, moje dziecko uznało, że będzie obchodzić Halloween i zawinszowało sobie dynię. dynia została kupiona, wydrążona, uzyskała oczy i paszczę - tradycyjnie. a ja dostałam wielki garnek zawartości dyni. udusiłam - do takiego etapu papki, odsączyłam na sitku wyłożonym ścierką. i uznałam, że coś zrobię. na hasło "zupa z dyni" mąż zaczął zachowywać się szpetnie. no to zrobiłam muffinki. przepis wygrzebałam w sieci i pozmieniałam lekko.

co trzeba:
- 1 szklanka dyni
- 1 szklanka gęstego jogurtu
- 2 jajka
- 1/3 kostki masła rozpuszczona z 2 łyżkami miodu - lekko ochłodzone

to mieszamy w misce nr 1.

do miski nr 2 wrzucamy:
- 2 szklanki mąki
- 1 łyżeczkę proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki cukru waniliowego
- rodzynek garść
- ze 3 łyżki usmażonej w cukrze skórki pomarańczowej
- 1 łyżkę cynamonu
- 1 łyżkę imbiru
- 4 strączki kardamonu tj. ich zawartość, zmiażdżone
- 3 łyżeczki cukru (ja użyłam biały, ale można i chyba lepiej dodać ciemny)
- malutka szczypta soli - taka maluteńka

- do przybrania
- 2 łyżki jogurtu
- orzechy nerkowca
zamieszać zawartość miski nr 2 i dodać masę z miski nr 1. jak za gęste to dolać troszkę np. wody mineralnej gazowanej, jak za rzadkie dodać mąki. ma być takie, żeby łyżka wstawiona do tego stała.

w międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 C, wyłożyć formę do muffinek papilotkami. nałożyć ciasto do mniej więcej 2/3 (ja nałożyłam trochę więcej), posmarować jogurtem i ozdobić orzechem. piec do suchego patyczka.

niedziela, 24 października 2010

::prawie jak sernik::

koleżanka z blipa oznajmiła, że przestanie obserwować ludzi gotujących i piekących ;-). jej dedykuję te ciasteczka.
co trzeba:
- ciasto francuskie ze sklepu (świeże)
- opakowanie serka śmietankowego President (tak z 0,25 kg) lub innego podobnego
- 1 żłótko
- 3 łyżki cukru pudru (można mniej)
- łyżeczka cukru waniliowego
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- rodzynki (ja zapomniałam)

wyjąć ciasto z lodówki, w tym czasie utrzeć kogiel-mogiel z 1,5 łyżki cukru i cukrem waniliowym, wymieszać z dokładnie z serkiem. jak za mało słodkie dosłodzić, dodać mąkę ziemniaczaną zamieszać, można dodać rodzynki.

ciasto rozwinąć, posmarować masą serową, zwinąć jak roladę i lekko owinąć tym papierem, który zazwyczaj jest zawinięte ciasto. włożyć do zamrażarki na pół godziny, żeby stężało.

rozgrzać piekarnik do 180 stopni, pokroić podmrożone ciasto 1,5 plastry, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. piec, aż się zezłocą.

tyle.

niedziela, 29 sierpnia 2010

:: kurczak karaibski ::

przepis zaczerpnięty z forum Galeria Potraw - moja wersja, czyli rasta. dla przyzwoitości przytaczam:

SKŁADNIKI:
- 4 piersi kurczaka,
- 1 łyżeczka oleju (użyłam oliwy)
- półtorej posiekanej cebuli (wzięłam 2)
- 1 posiekana czerwona papryka,
- 1 posiekana zielona papryka,
- 1 posiekana żółta papryka (moja zmiana)
- 1 łyżka posiekanego upieczonego czosnku (nie miałam pieczonego czosnku, przy smażeniu kurczaka wrzuciłam dwa ząbki w łupinkach o podsmażyłam)
- 200 ml mleczka kokosowego,
- sól i pieprz,
- szczypta płatków czerwonej papryki (użyłam harissy)
- moje uzupełnienie - starta odrobina imbiru

SPOSÓB WYKONANIA: Rozgrzać piekarnik do 220 stopni. Na oleju zbrązowić
kurczaka. Dodać cebulę i papryki. Smażyć aż cebula będzie przeźroczysta. Dodać
czosnek i mleczko kokosowe. Gotować 5 - 8 minut. Doprawić solą i płatkami
papryki. Przełożyć do naczynia żaroodpornego i zapiekać w piekarniku przez 45
minut.

rewelacja!

środa, 14 lipca 2010

:: danie brzydkie aka bób w oliwie::

znów danie z serii lepiej smakuje, niż wygląda. a że sezon na bób jest, więc bób w oliwie.

co trzeba:
-4-5 dużych cebul
- 1 kg bobu świeżego
- pół szklanki oliwy
- kumin
- ziarna kolendry
- 2 łyżki zatharu
- sól, cukier, pieprz

cebule kroimy w grubą kostkę, rozgrzewamy w garnku o grubym dnie oliwę, podsmażamy kumin i kolendrę, wrzucamy cebulę i zaczynamy smażyć aż się zezłoci. dodajemy bób, obsmażamy chwilkę, zalewamy wodą, tak na 1 cm ponad bób, przykrywamy i dusimy. po chwili dosypujemy zathar i pieprz. gotujemy aż bób zmięknie, solimy pod koniec gotowania. do smaku można dosypać odrobinę cukru.

ja zazwyczaj przygotowuję danie dzień (noc) wcześniej i czekam, aż się przegryzie.

podawać z kefirem do picia i świeżą bagietką.

z tego co pamiętam to jakieś greckie/ egipskie klimaty i chyba dawno temu przepis A. Kręglicka podawała.

niedziela, 11 lipca 2010

:: koperkoooooowa raz::

należy zacząć od tego, że gdy gotujemy rosół, to gotujemy go, jak dla pułku wojsk. część zjadamy, a część odparowujemy, chłodzimy, wlewamy do kubeczków jednorazowych i mrozimy. dzięki temu mam zamrożoną bazę zupy i przy wyraźnym Niechcemisiu się sama zupa robi.

co trzeba:
- gigantyczny pęczek pachnęcego koperku
- 2 marchewki - jedna pokrojona na 4 części (dziecko taką jada), druga w półplasterki
- kawałek selera i natka
- ja użyłam 3 kubeczki 0,25 l każdy mrożonego rosołu
- kubeczek śmietany 0,25 l 12 %
- jedno żółtko
- 3 łyżki mąki

więc: do takiego garnka na 2 litry wody wrzucamy mrożonki rosołowe, pokrojoną marchew, resztę warzyw i wlewamy z 0,5 litra wody. pozwalamy pogotować się z pół godziny. w tym czasie robimy makaron.

- malakser
- 1 jajko
- mąka
- woda mineralna
- szczypta soli

do malaksera z takimi nożami do wyrabiania wbijam jajko, dolewam ciut wody i wsypuję mąkę - na 1/2 wysokości miski, solę ciut. robię bziuuuuuuuuuuut i się robi kruszonka, więc dodaję wody, aż ciasto przybierze postać kuli. wyjmuję, wyrabiam sekundkę podsypując mąką, aż kula będzie twarda. dzielę na 3 części, każdą część wałkuję na cienki placek, placek tnę na 10 cm paski, suszę chwilę, a potem tnę na makaron. znów podsuszam i gotuję w wodzie z solą i olejem. ten makaron przelewam na sitku zimną wodą (a zazwyczaj nic takiego nie robię).

mamy już bazę zupy i makaron, czas zrobić z bazy koperkową. koperek myjemy i siekamy dość drobno. do wolno gotującej się zupy wrzucamy 3/4 koperku i pozwalamy zawrzeć. w miseczce głębokiej miksujemy śmietanę, żółtko, 4 łyżki gorącej zupy. taką mieszaninę wlewamy do zupy, ale nie pozwalamy jej się zagotować, dodajemy resztę koperku. próbujemy i przyprawiamy delikatnie solą i cukrem.

zupa jest bardzo gorąca, wiec ja ją lekko studzimy. makaron na talerz. na to zupa.