Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 marca 2012

ciastka z tahini

na dnie lodówki znalazłam zapomniany słoiczek z pastą tahini. poszperałam w sieci i dokonałam kompilacji kilku przepisów.

co trzeba (na ok. 20 grubszych ciastek o średnicy 5 cm):
- 1 szklanka zmielonych płatków owsianych
- 1 szklanka mąki (ja wymieszałam żytnią i pszenną)
- 0,5 kostki miękkiego masła
- 5 łyżek czubatych tahini
- 1/3 - 1/2 szklanki cukru. dałam 1/2 i to jest za dużo
- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka cukru waniliowego i troszkę migdałowego.
- 1 jajko

płatki owsiane mielimy w malakserze na kaszkę. wysypujemy. malakserem rozcieramy masło z tahini i cukrem na puch. dodajemy jajko, malakserujemy do białości. wszystkie mąki z proszkami. ciasto powinno mieć konsystencję gliny do lepienia ;-). formujemy kulki i kładziemy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. potem rozgniatamy widelcem robiąc wzorki. pieczemy w ok. 200 stop do lekkiego zarumienienia.

można oblać je czekoladą.

sobota, 26 lutego 2011

::kokosanki (z białą czekoladą)::

oczywiście przepis z nieśmiertelnej Galerii Potraw + mały dodatek.

co trzeba:
- 0,25 kg wiórków kokosowych (ja dałam 0,2 kg)
- 2 średnie jajka
- niecałe 0,5 kubka cukru
- 1 łyżka masła - należy stopić i ostudzić
- 3-4 łyżki mąki
- odrobina proszku do pieczenia (pół łyżeczki do kawy) - nie miałam sody
- biała czekolada (pół tabliczki) pokrojona na malutkie kostki

mikser, miska, blacha do pieczenia + papier do pieczenia + piekarnik ;-)

nastawić piekarnik na 180C. jajka do miski, ubić mikserem, dodać cukier i ubić do białości, wsypać wiórki, wlać masło, mąkę, proszek do pieczenia. masa być dość zwarta, taka plastelinowata. formować placuszki o średnicy 4-5 cm i grubości 0,5 cm, wkładać kosteczkę czekolady i lepić kulki. kulki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec do lekko złotego koloru, tak 15-20 min.

w następnej kolejności zrobię takie kuleczki z mielonych migdałów oraz orzechów.

czwartek, 4 listopada 2010

:: muffinki dyniowe ::

zaczęło się zwyczajnie, moje dziecko uznało, że będzie obchodzić Halloween i zawinszowało sobie dynię. dynia została kupiona, wydrążona, uzyskała oczy i paszczę - tradycyjnie. a ja dostałam wielki garnek zawartości dyni. udusiłam - do takiego etapu papki, odsączyłam na sitku wyłożonym ścierką. i uznałam, że coś zrobię. na hasło "zupa z dyni" mąż zaczął zachowywać się szpetnie. no to zrobiłam muffinki. przepis wygrzebałam w sieci i pozmieniałam lekko.

co trzeba:
- 1 szklanka dyni
- 1 szklanka gęstego jogurtu
- 2 jajka
- 1/3 kostki masła rozpuszczona z 2 łyżkami miodu - lekko ochłodzone

to mieszamy w misce nr 1.

do miski nr 2 wrzucamy:
- 2 szklanki mąki
- 1 łyżeczkę proszku do pieczenia
- 0,5 łyżeczki cukru waniliowego
- rodzynek garść
- ze 3 łyżki usmażonej w cukrze skórki pomarańczowej
- 1 łyżkę cynamonu
- 1 łyżkę imbiru
- 4 strączki kardamonu tj. ich zawartość, zmiażdżone
- 3 łyżeczki cukru (ja użyłam biały, ale można i chyba lepiej dodać ciemny)
- malutka szczypta soli - taka maluteńka

- do przybrania
- 2 łyżki jogurtu
- orzechy nerkowca
zamieszać zawartość miski nr 2 i dodać masę z miski nr 1. jak za gęste to dolać troszkę np. wody mineralnej gazowanej, jak za rzadkie dodać mąki. ma być takie, żeby łyżka wstawiona do tego stała.

w międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 C, wyłożyć formę do muffinek papilotkami. nałożyć ciasto do mniej więcej 2/3 (ja nałożyłam trochę więcej), posmarować jogurtem i ozdobić orzechem. piec do suchego patyczka.

niedziela, 24 października 2010

::prawie jak sernik::

koleżanka z blipa oznajmiła, że przestanie obserwować ludzi gotujących i piekących ;-). jej dedykuję te ciasteczka.
co trzeba:
- ciasto francuskie ze sklepu (świeże)
- opakowanie serka śmietankowego President (tak z 0,25 kg) lub innego podobnego
- 1 żłótko
- 3 łyżki cukru pudru (można mniej)
- łyżeczka cukru waniliowego
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- rodzynki (ja zapomniałam)

wyjąć ciasto z lodówki, w tym czasie utrzeć kogiel-mogiel z 1,5 łyżki cukru i cukrem waniliowym, wymieszać z dokładnie z serkiem. jak za mało słodkie dosłodzić, dodać mąkę ziemniaczaną zamieszać, można dodać rodzynki.

ciasto rozwinąć, posmarować masą serową, zwinąć jak roladę i lekko owinąć tym papierem, który zazwyczaj jest zawinięte ciasto. włożyć do zamrażarki na pół godziny, żeby stężało.

rozgrzać piekarnik do 180 stopni, pokroić podmrożone ciasto 1,5 plastry, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. piec, aż się zezłocą.

tyle.

niedziela, 23 maja 2010

::serowe::


przepis z forum Galeria Potraw z moimi wariacjami.
w lodówce znalazłam kostkę (340 g) sera białego półtłustego, zmalakserowałam z 3 żółtkami i 1/3 szklanki cukru. dodałam cukier waniliowy (łyżeczkę), płaską łyżeczkę sody i szklankę mąki i kieliszek śliwowicy. ciasto się kleiło to dodałam jeszcze i malakser się zaczął buntować. więc wywaliłam na stół i zaczęłam zagniatać podsypując mąką - aż osiągnęło stan nieklejenia się do rąk.
rozwałkowałam z grubsza na 1,5 cm, szklaneczką wycięłam kółka (średnica 4 cm) w kółkach dziurki kieliszeczkiem ( średnica 1,5 cm).

w garnuszku rozgrzałam olej, tak z 3 cm na wysokość, wrzucałam na rozgrzany tłuszcz oponki, smażyłam do złotego koloru. a Zosia dzielnie posypywała cukrem, nie pudrem, tylko zwykłym białym kryształem mocno mielonym.

lukry kolorowe następnym razem ;-).

a koleżanka Karolina mnie naprowadziła na nowy pomysł, takie oponki na słono. mnią.

wtorek, 18 maja 2010

:: jak z ikei::

ciasteczka owsiane z Ikei są niesamowite. i owsiane, i maślane. i w ogóle. więc staram się odtworzyć ich smak, bo dostęp do ciasteczek, chleba z dziurką i innych atrakcji w miejscu zamieszkana będę mieć za około 2 lata.

co trzeba:
- malakser!

- z pół szklanki płatków owsianych
- z pół szklanki mąki pszennej
- z pół szklanki cukru
- więcej niż pół kostki zimnego masła pokrojonego w kostkę
- kwaśna śmietana lub zimna woda

i tak. płatki do malaksera i robimy im bziuuuut, aż zamienią się w grubo mieloną mąkę. dodajemy mąkę, cukier, masło i znów bziuuut. aż masło się rozdrobni. ciasto na stół i zagniatamy chwilkę, jak się nie chce połączyć to dodajemy śmietany/ zimnej wody - oszczędnie.

nawet mi się wałkować nie chciało. robiłam z ciasta placuszki (na stole pokrytym mąką) o grubości maks. 0,5 cm i szklaneczką wycinałam kółka. a potem delikatnie, bo łamliwe, układałam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

piekarnik powinien być nagrzany do ok. 200 C, piec, aż spód się zarumieni, ostrożnie przewrócić - ostrożnie, bo są mięciutkie. i znów piec do zarumienienia dołu. wyjmować ciepłe, cały czas są kruche i miękkie, stwardnieją, gdy ostygną.

smak - maślane, owsiane. bliski krewny ikeowych.

pomysł na zmiany - zamiast białego cukru, brązowy albo syrop klonowy. zamiast mąki pszennej mączka z migdałów lub mielonych orzechów laskowych (a może 50% mąki, 50% orzechów).

czwartek, 4 marca 2010

:: najpierw scony, a potem skłony ::

scones to moje pierwsze ciastka samodzielnie upieczone. przepis na nie wzięłam w poprzednim stuleciu z jakiejś codziennej socjalistycznej gazety. robiłam je zawsze, gdy miała przyjść do mnie moja przyjaciółka. zjadałyśmy całą blachę, bez ryzyka, że pójdzie w biodra. a teraz... lepiej nie mówić.

podczas naszej wycieczki do Londynu, do Kew Gardes, na deser zjadłam scona. smakował tak samo ja mój. sentymentalna buła.

co trzeba:
- 0,25 kg mąki
- tak z pół kostki masła
- 1 jajko
- kubeczek (180 g) jogurtu greckiego - to zmiana wynikająca z lektury blogów, w czasach licealnych używałam mleka
- 3 łyżki cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- spora garść rodzynek

do malaksera wrzucić sypkie (poza rodzynkami) i masło. posiekać jak kruche. dodać jajko i jogurt (zostawić trochę do posmarowania bułek). zrobić bziuuuuuuut malakserem, dosypać rodzynki i zrobić kolejny raz bziuuuuuuuuuuuuut. masę wyłożyć na blat i uklepać na placek o grubości góra 3 cm. wycinać kółka o średnicy maks 5 cm. położyć na blasze wyłożonej papierem, posmarować jogurtem i włożyć do piekarnika rozgrzanego do 200 C. piec do lekkiego zarumienienia.

doskonałe z dżemem wiśniowym.

Zosia właśnie zjada 3 bułkę.

środa, 10 lutego 2010

:: faworka? ::

skoro jutro Tłusty Czwartek to czas pofaworkować. to całkiem proste. na dość duży "wulkan z faworków" trzeba:
- 4 żółtka
- 0,25 kg mąki
- mniej niż 1/4 kostki masła
- 3 łyżki kwaśnej śmietany
- 1 łyżka wódki - użyłam solidnej palinki

ja smażyłam faworki na Plancie, zużyłam 2 kostki. zapachu smalcu bym nie przeżyła. do posypania cukier puder.

jestem leniem. ciasto na faworki zagniótł za mnie malakser. zrobił bziuuuut i po chwili miałam ciasto, które lekko wyrobiłam. potem uzbroiłam się w wałek i spuściłam ciastu manto. 100 uderzeń wałka. następnie kulę ciasta owinęłam w worek foliowy i... zakopałam w minizaspie śniegowej na balkonie na ok. godzinę

odrywałam kawałki ciasta, wałkowałam cieniutko, wycinałam faworki.

w głębokiej patelni rozgrzałam plantę, wrzuciłam kawałek ziemniaka i jak zaczął skwierczeć to wrzucałam stopniowo ciastka i smażyłam na złoto. odsączałam na ręczniku paierowym. i posypywałam cukrem pudrem.