niedziela, 24 października 2010

::prawie jak sernik::

koleżanka z blipa oznajmiła, że przestanie obserwować ludzi gotujących i piekących ;-). jej dedykuję te ciasteczka.
co trzeba:
- ciasto francuskie ze sklepu (świeże)
- opakowanie serka śmietankowego President (tak z 0,25 kg) lub innego podobnego
- 1 żłótko
- 3 łyżki cukru pudru (można mniej)
- łyżeczka cukru waniliowego
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- rodzynki (ja zapomniałam)

wyjąć ciasto z lodówki, w tym czasie utrzeć kogiel-mogiel z 1,5 łyżki cukru i cukrem waniliowym, wymieszać z dokładnie z serkiem. jak za mało słodkie dosłodzić, dodać mąkę ziemniaczaną zamieszać, można dodać rodzynki.

ciasto rozwinąć, posmarować masą serową, zwinąć jak roladę i lekko owinąć tym papierem, który zazwyczaj jest zawinięte ciasto. włożyć do zamrażarki na pół godziny, żeby stężało.

rozgrzać piekarnik do 180 stopni, pokroić podmrożone ciasto 1,5 plastry, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. piec, aż się zezłocą.

tyle.

niedziela, 29 sierpnia 2010

:: kurczak karaibski ::

przepis zaczerpnięty z forum Galeria Potraw - moja wersja, czyli rasta. dla przyzwoitości przytaczam:

SKŁADNIKI:
- 4 piersi kurczaka,
- 1 łyżeczka oleju (użyłam oliwy)
- półtorej posiekanej cebuli (wzięłam 2)
- 1 posiekana czerwona papryka,
- 1 posiekana zielona papryka,
- 1 posiekana żółta papryka (moja zmiana)
- 1 łyżka posiekanego upieczonego czosnku (nie miałam pieczonego czosnku, przy smażeniu kurczaka wrzuciłam dwa ząbki w łupinkach o podsmażyłam)
- 200 ml mleczka kokosowego,
- sól i pieprz,
- szczypta płatków czerwonej papryki (użyłam harissy)
- moje uzupełnienie - starta odrobina imbiru

SPOSÓB WYKONANIA: Rozgrzać piekarnik do 220 stopni. Na oleju zbrązowić
kurczaka. Dodać cebulę i papryki. Smażyć aż cebula będzie przeźroczysta. Dodać
czosnek i mleczko kokosowe. Gotować 5 - 8 minut. Doprawić solą i płatkami
papryki. Przełożyć do naczynia żaroodpornego i zapiekać w piekarniku przez 45
minut.

rewelacja!

środa, 14 lipca 2010

:: danie brzydkie aka bób w oliwie::

znów danie z serii lepiej smakuje, niż wygląda. a że sezon na bób jest, więc bób w oliwie.

co trzeba:
-4-5 dużych cebul
- 1 kg bobu świeżego
- pół szklanki oliwy
- kumin
- ziarna kolendry
- 2 łyżki zatharu
- sól, cukier, pieprz

cebule kroimy w grubą kostkę, rozgrzewamy w garnku o grubym dnie oliwę, podsmażamy kumin i kolendrę, wrzucamy cebulę i zaczynamy smażyć aż się zezłoci. dodajemy bób, obsmażamy chwilkę, zalewamy wodą, tak na 1 cm ponad bób, przykrywamy i dusimy. po chwili dosypujemy zathar i pieprz. gotujemy aż bób zmięknie, solimy pod koniec gotowania. do smaku można dosypać odrobinę cukru.

ja zazwyczaj przygotowuję danie dzień (noc) wcześniej i czekam, aż się przegryzie.

podawać z kefirem do picia i świeżą bagietką.

z tego co pamiętam to jakieś greckie/ egipskie klimaty i chyba dawno temu przepis A. Kręglicka podawała.

niedziela, 11 lipca 2010

:: koperkoooooowa raz::

należy zacząć od tego, że gdy gotujemy rosół, to gotujemy go, jak dla pułku wojsk. część zjadamy, a część odparowujemy, chłodzimy, wlewamy do kubeczków jednorazowych i mrozimy. dzięki temu mam zamrożoną bazę zupy i przy wyraźnym Niechcemisiu się sama zupa robi.

co trzeba:
- gigantyczny pęczek pachnęcego koperku
- 2 marchewki - jedna pokrojona na 4 części (dziecko taką jada), druga w półplasterki
- kawałek selera i natka
- ja użyłam 3 kubeczki 0,25 l każdy mrożonego rosołu
- kubeczek śmietany 0,25 l 12 %
- jedno żółtko
- 3 łyżki mąki

więc: do takiego garnka na 2 litry wody wrzucamy mrożonki rosołowe, pokrojoną marchew, resztę warzyw i wlewamy z 0,5 litra wody. pozwalamy pogotować się z pół godziny. w tym czasie robimy makaron.

- malakser
- 1 jajko
- mąka
- woda mineralna
- szczypta soli

do malaksera z takimi nożami do wyrabiania wbijam jajko, dolewam ciut wody i wsypuję mąkę - na 1/2 wysokości miski, solę ciut. robię bziuuuuuuuuuuut i się robi kruszonka, więc dodaję wody, aż ciasto przybierze postać kuli. wyjmuję, wyrabiam sekundkę podsypując mąką, aż kula będzie twarda. dzielę na 3 części, każdą część wałkuję na cienki placek, placek tnę na 10 cm paski, suszę chwilę, a potem tnę na makaron. znów podsuszam i gotuję w wodzie z solą i olejem. ten makaron przelewam na sitku zimną wodą (a zazwyczaj nic takiego nie robię).

mamy już bazę zupy i makaron, czas zrobić z bazy koperkową. koperek myjemy i siekamy dość drobno. do wolno gotującej się zupy wrzucamy 3/4 koperku i pozwalamy zawrzeć. w miseczce głębokiej miksujemy śmietanę, żółtko, 4 łyżki gorącej zupy. taką mieszaninę wlewamy do zupy, ale nie pozwalamy jej się zagotować, dodajemy resztę koperku. próbujemy i przyprawiamy delikatnie solą i cukrem.

zupa jest bardzo gorąca, wiec ja ją lekko studzimy. makaron na talerz. na to zupa.

sobota, 10 lipca 2010

:: szpinak::

danie z serii lepiej smakuje, niż wygląda. a zaczęło się od tego, że Michał przyniósł do domu wór szpinaku...

- tak z 0,5 kg szpinaku
- 4-5 plastrów boczku
- czosnek - my dwa ząbki słuszne
- oliwa
- parmezan starty - spora garść
- kubeczek serka wiejskiego
- garść oliwek

przyprawy: sól, bazylia świeża, gałka muszkatołowa świeżo starta, świeżo zmielony pieprz, odrobina harrisy

i makaron jaki lubimy. miały być muszelki, ale Michał się zamyślił i ugotował spaghetti.

no to szpinak myjemy, urywamy ogonki i kroimy ot tak sobie. boczek kroimy w kostkę i smażymy na oliwie. dorzucamy szpinak, mieszamy, wciskamy 2 ząbki czosnku, dodajemy przyprawy (delikatnie z solą), a potem sery. i dusimy, aż sery się porozpuszczają itp. nam parmezan złośliwie się zbrylił. dodajemy oliwki

aaaa. w tym czasie gotujemy makaron.

sprawdzamy, czy słone jest w sam raz, jak nie to doprawiamy. odcedzamy makaron i do sosu. mieszamy dokładnie. i już.

żadna filozofia, a dobre.

niedziela, 13 czerwca 2010

::trywialnie, ale na kwaśno::

gdzieś mi mignęło wśród blogów kulinarnych, więc postanowiłam odtworzyć. kwaśna pianka truskawkowo-kefirowa

co trzeba - na dużą formę prostokątną - taką 20x30 cm
- tak z 0,75 kg truskawek
- 0,5 litra kefiru
- 1 galaretka truskawkowa na 0,5 litra wody
- 3 łyżeczki żelatyny - w przypdku bardzo soczystych truskawek dodać więcej.
- 4 łyżki cukru (bo ma być kwaśna!)

i tak. galaretkę z żelatyną ekstra zalewamy gorącą wodą (uwaga! wzięłam niecałą szklankę wody), mieszamy i chłodzimy do pokojowej temperatury. w tym czasie truskawki myjemy i pozbawiamy zielonego, najładniejsze odkładamy do dekoracji. resztę miksujemy z cukrem, dodajemy galaretkę (zimną) i kefir. miksujemy, aż się porządnie spieni. wylewamy do wybranej przez nas formy i do lodówki. jak zacznie gęstnieć to dekorujemy pozostałymi truskawkami. i tyle.

niedziela, 23 maja 2010

::serowe::


przepis z forum Galeria Potraw z moimi wariacjami.
w lodówce znalazłam kostkę (340 g) sera białego półtłustego, zmalakserowałam z 3 żółtkami i 1/3 szklanki cukru. dodałam cukier waniliowy (łyżeczkę), płaską łyżeczkę sody i szklankę mąki i kieliszek śliwowicy. ciasto się kleiło to dodałam jeszcze i malakser się zaczął buntować. więc wywaliłam na stół i zaczęłam zagniatać podsypując mąką - aż osiągnęło stan nieklejenia się do rąk.
rozwałkowałam z grubsza na 1,5 cm, szklaneczką wycięłam kółka (średnica 4 cm) w kółkach dziurki kieliszeczkiem ( średnica 1,5 cm).

w garnuszku rozgrzałam olej, tak z 3 cm na wysokość, wrzucałam na rozgrzany tłuszcz oponki, smażyłam do złotego koloru. a Zosia dzielnie posypywała cukrem, nie pudrem, tylko zwykłym białym kryształem mocno mielonym.

lukry kolorowe następnym razem ;-).

a koleżanka Karolina mnie naprowadziła na nowy pomysł, takie oponki na słono. mnią.